sobota, 11 maja 2013

Ważne

KOCHANI ♥ Z przykrością (:c) oświadczam, że kolejny rozdział pojawi się dopiero po środzie!

Dlaczego? Wyjeżdżam na Zieloną Szkołę już w poniedziałek i jadę na 3 dni, więc  pojawi się w przyszłym tygodniu :)

Proszę, życzcie mi, żeby była ŚLICZNA POGODA, bo jak nie będzie to się zabiję -.-

Na tyle dziś ♥

Jednokierunkowych :3

P.S. Jak wiecie dziś na Twitterze jest trends ' Kocham Cię ' Tak więc macie kilka gifków ♥ :













NO TO TYLE ♥ Mam nadzieję, ze ich tak samo kochacie, jak oni WAS ♥


piątek, 10 maja 2013

Rozdział III

Czytasz i zostawiasz komentarz? Chcesz powiadomień? Zostaw link do Siebie np. na Twitterze  (mój: @PolandLiam  :) ).


***Z perspektywy Roxany***



Stanęłam przed lustrem i przyglądałam się sobie. Jak zwykle moja twarz i figura przyprawiały mnie o mdłości. Blond, proste, długie włosy, które już miałam dość! Ważyłam 51 kg na wzrost 175. Inni uważali, że to mało, ale ja nie. To dlatego wymiotowałam i robiłam się coraz chudsza. Z każdym dniem ważyłam mniej.



Chudnę od jakiś dwóch miesięcy odkąd zerwałam z Rob’em. Kochałam go… poprawka nadal go kocham. Spędziłam z nim najwspanialsze chwile, które jak teraz pomyślę nie były takie kolorowe. To przez niego zaczęłam palic, pić – teraz już tego nie robię, oduczyłam się.  Jest natomiast coś gorszego, a mianowicie bulimia. Tak, to na nią jestem chora. Ale czy to ważne? Najważniejsze jest to co mi zrobił… Zostawił mnie dla jakieś suki, która i tak z nim zerwała. Próbował do mnie wrócić, ale ja uświadomiłam sobie, że jestem od niego uzależniona, więc się nie zgodziłam, chociaż prawie znowu mu uległam..

 Muszę z tym walczyć… Ale nie akceptuję siebie.


Wyszłam z łazienki i szłam do swojego pokoju, ale na drodze stanęła mi moja mama.

- Jadłaś coś? – spytała patrząc na mnie przenikliwymi oczami

- Jeszcze nie – uśmiechnęłam się do niej nerwowo – Ale właśnie idę sobie coś zrobić.

Tak naprawdę zjadłam dziś tylko jabłko rano, a jest już 18:45.

Wyminęłam ją i ruszyłam od niechcenia do kuchni. Wzięłam drugie jabłko i udałam się do siebie.


I tak je na pewno zwymiotuję.. Więc po co w ogóle jeść? No ale przecież coś muszę…


Po drodze do pokoju nakarmiłam mojego kochanego labradora – Sunny.


       Gdzie jest Dan? Miała być na Skypie o 19:00, a spóźnia się pół godziny! Zadzwonię do niej.


Jeden sygnał… drugi, trzeci… Szósty i nic – poczta jedynie.

Zadzwoniłam później do jej mamy. Ona przynajmniej odebrała po pierwszym.

- Doby wieczór. Mówi Rox. Czy jest Dan?

- Cześć Rox. Nie, nie ma jej. Jeszcze nie wróciła. Myślałam, że jest z Tobą. Coś jej się stało?

- Nie ma jej u mnie. Dan na pewno nic się nie stało. Może jest gdzieś w sklepie. Pójdę jej poszukać. Proszę się nie martwić. Do widzenia pani.

- Pa Rox.

Wzięłam tylko torebkę i spakowałam do niej najpotrzebniejsze rzeczy, a potem wychodząc krzyknęłam do mamy:

- Maaaamoooo! Idę szukać Dan!

I nie czekając na odpowiedź wybiegłam trzaskając drzwiami.

- Zaczekaj! – krzyknęła za mną rodzicielka – Weź psa.

I tak z moim wiernym towarzyszem wyruszyłam na poszukiwania mojej najlepszej przyjaciółki.



***Z perspektywy Zayna***

Siedziałem ze znajomymi w salonie i oglądaliśmy telewizję. Oczywiście w tym pudle nie leciało nic ciekawego. No ale oni wpatrywali się w niego jak w obrazek. 


Co oni widzą takiego w tych zesranych telenowelach? 


„Pati jest z Maćkiem, który zdradza ją z Iwoną, jej przyjaciółką, ale ta przyjaciółka nie tylko do niego się klei ale i do taty Pati i Maćka… Prowadzi potrójne życie. Fajnie prawda? Ja też tak chce!” – wytłumaczył mi kiedyś z przejęciem Louis. Od tego momentu bardziej wątpię w jego niezastąpiony ‘rozum’.

Nie zastanawiając się dłużej nad ich ‘ aktywnymi rozrywkami ‘ postanowiłem napisać piosenkę o miłości, jakie zawsze śpiewamy … 


 No tak, nigdy nie poznałem jakieś dziewczyny, w której się zakochałem na zabój , więc wydawać się może, ze nie wiem o czym śpiewam. Być może… Ale umiem się wczuć i wzruszam się, gdy śpiewam o pięknie miłości. Tak.. pewnie się dziwicie zły pan Malik mówi o miłości, no ale cóż.. Pisanie jednak nigdy topornie mi nie idzie  więc się tym zająłem.




Shut the door
Turn the light off
I wanna be with you
I wanna feel your love
I wanna lay beside you
I cannot hide this even though I try
Heart beats harder
Time escapes me
Trembling hands touch skin
It makes this harder
And the tears stream down my face.


- Niall! Złaź ze mnie. Nie wiem gdzie jest Liam z Twoim żarciem!- krzyczałem do niego, bo się znowu przykleił z pretensjami. Ale i tak go kocham. Jest naszym takim wrażliwym, małym żarłoczkiem. Ale chwilami doprowadzał mnie do agonii.




- T-O  D-O  N-I-E-G-O  Z-A-D-Z-W-O-Ń – przeliterował mi co mam zrobić – Minęły już trzy godziny!

- Co już trzy? Nie mogłeś powiedzieć tego od razu?-  nabijałem się z niego

Popatrzył na mnie tylko roziskrzonymi z gniewu niebieskimi oczami.

Wziąłem telefon i wykręciłem numer. Po sześciu sygnałach włączyła się sekretarka. Ponowiłem próby – jakie pięć, ale nadal nie odbierał.

- Kurwa – przekląłem -  Nie odbiera.

3/5 One Direction odciągnęło wzrok od telewizora i popatrzyło na mnie wystraszonym wzrokiem.

- Co? Liam nie odbiera? On przecież zawsze! Co zrobimy? – spytał się zdenerwowany Louis

- Pójdziemy go szukać – odpowiedziałem zdeterminowany – On by nas tak nie zostawił.

- Czekaj! – krzyknął Hazza – Ide po kluczyki do samochodu.

 - Nie! – przeszkodził mu Niall – Na nogach. Ale możesz iść po jakieś żarcie!

- NIAAAAALL! – krzyknęliśmy równocześnie wszyscy – Myślisz tylko o jedzeniu – dodał Lou

- Żartowałem – bronił się chłopak


Taaaa. Jasne …



Zawstydzony Nialler odwrócił się i szybko pobiegł zakładać buty i kurtkę.

- Idziecie? – spytał – Czy będziecie tak stać i gapić się co robię?

- Idziemy – powiedziałem – Lou? Zadzwonisz do Eleanor? Im więcej osób tym lepiej.

- Okay. Nie ma sprawy. Dogonię was.

Wybiegliśmy na ciemną noc. Zegar na Big Benie wskazywał 22:30.



To będzie długa noc, jeśli go szybko nie znajdziemy.

     Po godzinnym szukania przyjaciela gdzieś niedaleko usłyszeliśmy szczekanie psa i wołanie dziewczyny:

- Daaan!? Gdzie jesteś?!

Od razu poszedłem w tamtym kierunku, a reszta mojej ekipy a mną...





~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Witam, Kochaniutcy ♥ ! I kolejny rozdział :D! I co sądzicie o nim  :D ? CIEKAWY :3 ?
A tu macie mycie ząbków i .. nie tylko :D !






A teraz najważniejsze:
Kolejny rozdział zawita dopiero po środzie --> bo wyjeżdżam na zieloną szkołę na 3 dni i mnie nie będzie :c .. Już za wami tęsknie ♥ !

IV rozdział = 7 komentarzy


wtorek, 7 maja 2013

Rozdział II

Czytasz i zostawiasz komentarz? Chcesz powiadomień? Zostaw link do Siebie np. na Twitterze  (mój: @PolandLiam  :) ).



 ***Z perspektywy Liama ***
Brr.. Zimno. Ciemno.

No a jak inaczej? Przecież wracam do domu, bo nasz głodomorek – Niall – zapragnął żelek, chipsów i czekolad. Zupełnie jak kobieta w ciąży. On tyle je..  Gdzie on to mieści?

Jeszcze kilka alejek i będę w domu, ale teraz najgorsze, a mianowicie cmentarz.

To miejsce zawsze przyprawia mnie o dreszcze.



Z moich refleksji wyrwał mnie krzyk – dziewczyny. Jak na złość pochodził ze strony cmentarza. Bez namysłu od razu się tam udałem. Rozejrzałem się wokoło i dostrzegłem chustkę. Podniosłem ją i powąchałem. Pachniała pięknie.
Ale do kogo należy?
Nagle ujrzałem błysk latarki. Najpierw co zrobiłem to wyciszyłem telefon, aby nie przeszkodził mi w najmniej odpowiednim momencie. I poszedłem w kierunku światła.



*** Z perspektywy Danielle ***


Ocknęłam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Głowa mi strasznie pękała. Serce biło jak oszalałe, ale adrenalina zawsze mi pomagała w myśleniu, więc tym się zajęłam. Rozejrzałam się dookoła i spostrzegłam małe okno.


Hmm… Może uda mi się poluzować śrubkę i wtedy okno wypadnie?
Z rozmyślań wyrwały mnie przytłumione kroki dochodzące blisko ściany. Ktoś przekręcił kluczyk w zamku i drzwi szeroko się otworzyły.
- O kogo my tu mamy?- zaczął szyderczo jakiś facet- Słoneczko się obudziło. No to co? Pobawimy się?
Szybko do mnie podszedł złapał za ręce i przekręcił je tak, że wylądowałam na plecach. Wbił się brutalnie w moje usta, a dłonie nadal wykrzywiał. Rzucałam się bezlitośnie, ale tylko potargałam sobie bluzkę.
- Nie! Zostaw mnie! – krzyczałam na próżno
Rękami jeździł po całym moim ciele. Lizał moją szyję i przygryzał ją robiąc tak zwaną ‘malinkę’.
- Derk! Derk, ktoś tu idzie! – krzyczał jakiś drugi chłopak
Odetchnęłam z ulgą, bo odsunął się ode mnie i mnie puścił.
- Zostań. Jeszcze z  Tobą nie skończyłem – rzekł na odchodne

Minęło pięć minut odkąd obrzydliwy Derk poszedł. Chyba tak miał na imię a może to tylko ksywka?
Co on chce mi zrobić? Dlaczego akurat ja? 
Myśli te zaprzątały mi głowę, że dopiero później uświadomiłam sobie, że mogę uciec. Tak, jak postanowiłam wcześniej podeszłam do okna i spróbowałam odkręcić. Długo się z nią mocowałam.
Jest. Udało mi się.
Nagle framuga spadła i zrobiła dość duży hałas.
Kurwa – przeklęłam
Nasłuchiwałam czy nikt nie nadchodzi, ale nic nie usłyszałam. Nie czekając więcej przedostałam się przez okno i ile sił w nogach zaczęłam biec, ale zobaczyłam jakąś postać, która szła w moim kierunku.


*** Z perspektywy Liama ***




Szedłem tyłem rozglądając się na boki gdy nagle zderzyłem się z kimś. Wystraszony odwróciłem się z prędkością światła.
- O! – tylko tyle wydusiłem z siebie
Przenikliwymi, przestraszonymi, piwnymi oczami patrzyła na mnie śliczna dziewczyna w brązowych, kręconych włosach. Chciałem coś powiedzieć, ale mi mowę odjęło, lecz ona mnie uprzedziła:
- Nie, proszę! Zostaw mnie! – szepnęła błagalnie
Stanąłem jak wryty na te słowa.
Ona się mnie boi
Już chciała uciekać, ale ją ubiegłem.
- Zaczekaj! Nie zrobię Ci krzywdy. Jestem Liam. Chcę ci pomóc, dobrze? Jak masz na imię?
- Nic mi nie zrobisz?- łkała cicho – Jestem Danielle. Proszę, pomóż mi!
- Jasne. Chodź szybko, bo jeszcze nas ktoś znajdzie.
Złapałem ją za rękę i odwróciłem się na pięcie, a tam stał jakiś facet, który uśmiechał się szyderczo. Danielle pisnęła ze strachu.
- Dokąd to, kochaniutcy?
Ogłuszył mnie w głowę i przewróciłem się  wypuszczając chustkę, którą zapomniałem oddać. Usłyszałem tylko przerażający krzyk dziewczyny, która wołała moje imię:
- Liam! Liam, nie!


A potem wszystko zniknęło.



 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


I kolejny  drugi rozdział ! Cieszycie się --> bo ja bardzo :D .. Prosiliście mnie, żeby był dłuższy tak więc zrobiłam .. Złączyłam dwa rozdziały w jeden. I co myślicie :3 ?

Ten ostatni gif nie oddaje dramaturgii wydarzenia, ale nie znalazłam innego :D Myślę, że wybaczycie ♥
a teraz jeszcze jeden, który mnie rozbroił:





Taaaaak, nasi główni bohaterzy ♥ ! No to co ---> licze na liczne komentarze i do zobaczenia w następnym rozdziale :3.
Czeeeeeeeść ♥ !